Anna Zawadzka: Gorycz gastarbajterki
Stand:
Do Berlina wyjechała pracować fizycznie, bo z pracy naukowej nie była w stanie w się Polsce utrzymać. Dziś, wspominając tamten pobyt, czuje gorycz. Taki tytuł nosi też książka, w której Anna Zawadzka, doktor socjologii opisuje zderzenie z niemiecką mentalnością, według niej ksenofobiczną, pełną wyższości i uprzedzeń wobec imigrantów.
Von Maciej Wiśniewski
Anna Zawadzka – socjolożka z doktoratem – rzuciła świat akademicki w Polsce i wyjechała do Berlina, aby pracować fizycznie. Pracę w ogrodnictwie znalazła szybko.
Miałam szczęście chyba dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy, że znalezienie pokoju i pracy w Berlinie jest tak ciężkie śmieje się.
Praca pomocniczki ogrodnika była ciężka, ale nie to było dla niej najtrudniejsze. – Gdybym była traktowana z szacunkiem, mogłabym tę pracę jeszcze długo wykonywać – mówi rozmówczyni COSMO po polsku.
”Byłam gnojona za to, że dopiero uczę się niemieckiego. Przełożony zachowywał się po chamsku, krzyczał na mnie, nie udzielał informacji, gdzie pracujemy danego dnia. Był trochę jak wychowawca w poprawczaku wspomina Anna Zawadzka.
Jak dodaje, jako migrantka była w Niemczech traktowana trochę jak kryminalistka, trochę jak dziecko
Z jednej strony czułam się podejrzana, a z drugiej wszyscy chcieli mnie pouczać. Przerażała mnie też niemiecka biurokracja.Język pouczeń i gróźb, które niemieckie urzędy stosują wobec migrantów jest straszny mówi.
O swoim zderzeniu z niemiecką mentalnością Anna Zawadzka napisała książkę „Gorycz”, o której z autorką rozmawia Maciej Wiśniewski.